|
Jerozolima. Zaczęło się w zeszłym tygodniu od środowej wypowiedzi Walida Muallema-Ministra Spraw Zagranicznych Syrii, że ''Izrael nie powinien testować determinacji Syrii [do odzyskania Wzgórz Golan-utraconych po napaści na Izrael w 1968 r.]''. Pech-nie pech-jego izraelski odpowiednik, Avigdor Lieberman, miał w czwartek zaplanowany wykład na Uniwersytecie Bar-Ilan. W odpowiedzi na powyższe ostrzeżenie, powiedział bez ogródek, że syryjski prezydent Bashar Assad powinien wiedzieć, że w wojnie z Izraelem przegra nie tylko militarnie, ale straci również kontrolę nad Syrią. W piątek rano z reakcją pośpieszył premier Benyamin Nataniahu, zapewniając, że Izrael dąży do trwałego pokoju z Syrią.
Ta publiczna wymiana poglądów ujawniła być może kulisy dyskusji między koalicjantami: partii Izrael Betejnu kierowanej przez Liebermana i Likud-partią Nataniahu. Od miesięcy wiadomo o toczących się rozmowach Izraela z Syrią, na różnych szczeblach (z ciekawostek, jedno z takich spotkań odbyło się pod koniec 2009 r. w Warszawie pod auspicjami polskiego MSZ) i niewątpliwie, podpisanie traktatu pokojowego z Syrią byłoby wielkim międzynarodowym sukcesem izraelskiego premiera-szytym na miarę nagrody Nobla. Jednak traktat pokojowy oznacza oddanie Wzgórz Golan. Dlatego Lieberman nawiązał do wycofania się wojsk izraelskich ze Strefy Gazy ''Co dała nam ugodowa polityka w tym przypadku? Terroryzm Hamasu i konieczność kolejnej interwencji militarnej''.
Biorąc pod uwagę, że część Izraelczyków wysiedlonych z Gusz Katif nadal pozostaje bezdomna, nie była to woda na pusty młyn wyborczy. Z drugiej strony, ostrzeżenie pod adresem Assada, w kręgach ekspertów zajmujących się bezpieczeństwem światowym, nie jest kontrowersyjne. Syria nie radzi sobie gospodarczo i coraz bardziej uzależnia się od Iranu, który traktuje Syrię jak swój ''folwark'' i bazę wypadową do Libanu. Mówi się, że zamachu na ostatniego wybranego w wolnych wyborach premiera Libanu, dokonali Syryjczycy na polityczne zamówienie Iranu, któremu zależy na zbrojeniu i antagonizowaniu grup szyickich terrorystów, którzy zaczynają zagrażać stabilizacji na całym Bliskim Wschodzie, łącznie z Arabią Saudyjską. Sprawę komentuje syryjski dziennik ''Tishreen'': 'przywódcy Izraela mają bandytyzm we krwi''. Nie wygląda to na drogę do trwałego pokoju. MYK. (korespondencja własna)
powiadom znajomego
|