Zburzenie Pierwszej i Drugiej Świątyni

Zburzenie Pierwszej i Drugiej Świątyni Opracowała Dagmara "Aurora" Mańka

Pierwsza Świątynia

Na przełomie wieków VII i VI przed erą wspólną Judea, ostatnie państwo Bliskiego Wschodu, zachowujące przynajmniej częściową suwerenność, stało się skupiskiem przeciwników podbojów prowadzonych przez chaldejską Babilonię.

Wbrew proroctwom Jeremiasza, który był przeciwny walce, w roku 598 wybuchło powstanie, dowodzony przez dotychczasowego wasala Nabuchodonozora II, Jojakima. Interwencja Nabuchodonozora skończyła się klęską Judy i utratą niezawisłości. Do Babilonii uprowadzono ponad 8000 dostojników, żołnierzy i rusznikarzy. Od roku 697 na czele królestwa stał Sedecjasz, de facto babiloński namiestnik. Mimo klęski, Juda wrzała nadal.

Kolejny bunt, skierowany również przeciw wewnętrznym władzom, wybuchł w roku 595. Mimo błyskawicznego stłumienia, zdążył rozbudzić w Palestynie niepodległościowe nadzieje. Fanatyczny, niepohamowany patriotyzm pchnął Judę do otwartej rebelii już w roku 589. Na podjęciu tej rozpaczliwej decyzji na pewno zaważyło porozumienie zawarte z Egiptem. Jego władca, faraon Chofer, wznowił politykę ingerencji w Azji. Reakcja Babilonii była błyskawiczna - w styczniu 588 roku armia otoczyła ciasnym pierścieniem Jerozolimę, zdobywając po kolei wszystkie otaczające ją punkty. Latem na odsiecz obleganym ruszyły wojska egipskie, jednak szybko zostały odparte. Oblężenie Jerozolimy, chwilowo przerwane, wznowiono z podwójną siłą.

Miasto dzielnie trzymało się do lata następnego roku. Sedecjasz, mimo chęci, nie odważył się podjąć decyzji o poddaniu. W lipcu 587 roku Babilończycy dokonali wyłomu w murach obronnych. Sedecjasz zbiegł - próba nie powiodła się, został schwytany, zaprowadzony przed oblicze Nabuchodonozora i bezlitośnie stracony.

Miesiąc później, 9 dnia miesiąca Aw, Nebuzaradan, dowodzący oblężeniem, wkroczył do Jerozolimy, spalił je całe a mury zrównał z ziemią.

Juda straciła całkowicie i ostatecznie niepodległość. Została włączona do systemu prowincji imperium, żeby w 10 lat później nawet status prowincji stracić i stać się częścią Samarii.

Druga Świątynia

W 66 roku ery wspólnej rozpoczęło się ostatnie powstanie, ostatni bunt narodu wybranego, skierowany przeciwko Rzymianom. Po czterech latach walk Tytus, młody następca tronu, skierował swoje wojska pod Święte miasto, by w ciągu kilku miesięcy krwawych walk i okrutnego oblężenia, obrócić je w perzynę.

Jerozolima była miastem, zdawałoby się, nie do zdobycia. Wzniesione na wzgórzach, chronione było wąwozami; źródło Siloe tryskające w dolnym mieście, zapewniało stały dostęp do świeżej wody. Od strony północnej i północno-zachodniej potrójne mury obronne otaczały miasto. Mur zewnętrzny, którego budowę rozpoczął w toku 42 Agryppa I, chronił Bezetę. Niestety, budowa muru została przerwana; dokończony w pośpiechu po rozpoczęciu wojny, nie było wystarczająco mocny. Za nim biegł drugi mur, łączący się z twierdzą Antonią, chroniącą Świątynię. Mur pierwszy - najstarszy - otaczał dzielnice łączące się ze Świątynią. Jego obwód liczył koło 7 kilometrów. Na każdym z murów umieszczone były masywne wierze strażnicze. Po przebudowach czasów helleńskich każdy pałac był równocześnie twierdzą.

Jednak w samej Jerozolimie działy się rzeczy straszne. Trwała wojna domowa. Trzy stronnictwa walczyły o władzę, nie potrafiąc w obliczu zagrożenia pogodzić się. Przerażający konflikt prowadziły trzy stronnictwa: Eleazar, syn Szymona z zelotami, Jan z Gischali i Szymon, syn Goriasa. Walki doprowadziły do spalenia zapasów żywności, która mogłaby pozwolić na przetrwanie wieloletniego oblężenia. Trzy bratobójcze frakcje opamiętały się dopiero na widok rzymskich wojsk oblegających miasto. Jan wykorzystuje święto Pesach i niszczy stronnictwo Eleazara. Jednak nadal dwa pozostałe obozy rywalizowały wewnątrz miasta.

Tytus, decydując się na oblężenie, wiedział, że nie ma przed sobą łatwego zadania. Starał się równocześnie prowadzić wojnę psychologiczną - jak okazało się, bezskuteczną. Do oblężenia zatrudnił cztery legiony; rozmieścił je początkiem maja na okolicznych wzgórzach, sam zajmując stanowisko na górze Skopos - z widokiem na "jaśniejące gmachem Przybytku miasto".

Na początku znikła cała część Jerozolimy poza murami - wyrównana przez oblegających. Zaatakowano z trzech stron równocześnie. Mimo oporu obrońców (Józef Flawiusz podaje, że było ich 23 403), piętnastego dnia w zewnętrznym murze powstaje wyłom. Żydzi zmuszeni zostali do wycofania się poza dwa pozostałe. Mimo silnego oporu, Tytusowi wystarczyło pięć dni, aby zawładnąć drugim murem. Wspaniałomyślnie darował życie zamieszkującym w jego obrębie rzemieślnikom i sklepikarzom. Jednak wojownicy zmusili oddziały rzymskie do odwrotu. Przy ponownym szturmie Żydzi własnymi ciałami przez trzy dni zasłaniali wyłom w murze - by czwartego dnia odsłonić nowy. Tym razem Tytus bezzwłocznie obalił cały mur.

Przed rozpoczęciem następnego oblężenia - mającego obalić ostatni pozostały mur - wódz rzymski zdecydował się wznieść wały do ataku na Świątynie i górne miasto. Pomimo rozpaczliwego, beznadziejnego położenia, głodu i mnożących się dezercji, obrońcy zdecydowali się walczyć do samego końca.

Rzymianie w błyskawicznym tempie - w ciągu trzech dni - zbudowali siedmiokilometrowy mur z trzynastoma strażnicami, zamykający święte miasto w pułapce. Następujące potem kilkutygodniowe walki przerosły okropieństwami wszystkie dotychczasowe.

W pewnej chwili oblegający byli bliscy upadku morale - gdy po rozbiciu muru wokół Antonii i Świątyni odkryli, że za nim wznosi się drugi. Jednak Tytusowi udało się utrzymać w ryzach żołnierzy. Rozpoczęły się walki wręcz. Starcia trwały po kilkanaście godzin. Maszyny oblężnicze uderzały w głazy zewnętrznego muru Świątynni, podkopywano się pod fundamenty - na próżno, twierdza stworzona przez Heroda Wielkiego trzymała się mocno.

Po kolejnym szturmie Żydzi schronili się w wewnętrznym okręgu Sanktuarium, by tam pościć w rocznicę zburzenia Świątyni przez Nabudonozora - przypadającą akurat tego dnia - 9 aw. W takich okolicznościach jeden z rzymskich żołnierzy, nie zważając na rozkazy Tytusa, który chciał uniknąć zniszczenia pięknej budowli, wzniecił pożar. Pchnięci jego czynem legioniści, owładnięci wściekłością i rządzą walki, podsycali go, wdarli się do wewnątrz, siejąc mord. Zrównano z ziemią wszystkie budowle wokół zgliszcz Świątyni. Pożoga rozszerzyła się na dolne miasto aż po Siloę, pochłaniając pałace, domy pełne trupów, ulice.

Pozostało górne miasto, wciąż broniące się pod wodzą Szymona. Szturm przypuszczono osiemnaście zaledwie dni po zburzeniu Świątyni. Szybkie zwycięstwo upoiło rzymskich żołnierzy, którzy wdarli się do miasta, zalewając je krwią.