Birobidżan. Ziemia, na której mieliśmy być szczęśliwi

Birobidżan. Ziemia, na której mieliśmy być szczęśliwi Agata Maksimowska

Najpierw był pomysł “wujaszka” Stalina stworzenia żydowskiego “raju” na peryferiach sowieckiego imperium. Potem natrętna agitacja i opłacony przez państwo bilet w jedną stronę. Na wyjazd decydowali się zdesperowani Żydzi z ukraińskich i białoruskich sztetli - bezrobotni, głodni, prześladowani. Marzyli o lepszym bycie, czasami tylko o pełnym talerzu.

 

Na Dalekim Wschodzie czekała na nich tajga, pustka, bagna i komary; całe roje komarów - istny “płacz Izraela nad brzegami Amuru”. A jednak wielu podjęło wyzwanie. Birobidżan okazał się testem osadnictwa na miarę palestyńskiego; gołą ziemią w trudzie i pocie czoła przekształcaną w kwitnący ogród. Tyle, że nie własny.

 

Mimo, że odległy i zapomniany, także do niego dotarły demony… stalinowskich czystek, antysemityzmu; oskarżenia o burżuazyjny nacjonalizm. Doszło nawet do palenia książek w jidysz. Brzmi znajomo?

 

Jidysz… “Przyjechałam tu w 1974 roku. Przyjechałam i znalazłam się w innym państwie (...) Babcie siedziały na skwerkach, rozmawiały, chichotały i zdawało mi się, że przyjechałam do jakiegoś zagranicznego państwa, którego języka nie znam…”

 

Po upadku ZSRR, w okresie bolesnych przemian ustrojowych skutkujących brakiem pracy i środków do życia, rozpoczęły się masowe emigracje do Izraela. Tu Żydzi, tam “Ruscy”... wszędzie nie to i wszędzie nie tak.

 

W 2010 roku w Żydowskim Obwodzie Autonomicznym mieszkało niespełna 1% Żydów. Birobidżańskie dzisiaj? Zamiast żydowskości - tęsknota za żydowskością. Teatralny ukłon w stronę historii, chęć wyróżnienia się, turystyczny atut.

 

Birobidżan nigdy nie był sztetlem, a do tego typu żydowskości nawiązuje: na festiwalach, placach dekorowanych sielskimi pomnikami, w sklepach pełnych symbolicznych suwenirów. Jeden wielki “prazdnik kolorowych wrażeń”.

 

Zanika jidysz, obecny bardziej na scenie, niż w birobidżańskim domu, nauczany sztucznie - w szkole, na językowym kursie, wyśpiewywany rzewnie, acz bez zrozumienia.

 

Odradzanie się czegoś, co w 100% nigdy nie istniało nie jest łatwym procesem...

 

“Birobidżan” Agaty Maksimowskiej to fascynująca biografia nieudanego sowieckiego eksperymentu.

 

1928 rok - początki osadnictwa, 1934 - przekształcenie regionu birobidżańskiego w Żydowski Obwód Autonomiczny, 1984 - obchody 50 lat ŻOA, 2004 - wybudowanie synagogi przez Chabad Lubawicz. Suche fakty, za którymi kryje się niejeden ludzki los. Ludzie zaś nie lubią myśleć o sobie w kategoriach eksperymentu.


Aleksandra Buchaniec-Bartczak

Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Czarne.

 


Polecane