Brzechwa nie dla dzieci

Brzechwa nie dla dzieci Urbanek Mariusz

Na pewnym internetowym blogu przeczytałem kiedyś, że „dzieci czytają książki, dorośli - autorów”. Jest w tym sporo racji. Dorośli podają nazwiska a dzieci tytuły.

Z Brzechwą dzieci nie mają problemów. Dorośli owszem, o czym świadczy biografia Jana Brzechwy, pióra Mariusza Urbanka.

                      Do momentu otrzymania książki Jana Brzechwę znałem jako twórcę literatury dziecięcej. Jako dziesięciolatek zachwycałem się ekranizacją Akademii Pana Kleksa a wiersze Jana Brzechwy zawsze mnie bawiły. Tak jest zresztą do dzisiaj. Innej jego twórczości nie znałem. Nie przypuszczałem, że po 30 latach zasiądę przed biurkiem i z dziecięcego widza stanę się dorosłym recenzentem.

                      Któż by przypuszczał, że wierszyki pisane z nudów podczas wakacji w Zaleszczykach staną się fundamentem sławy literackiej Brzechwy. Plotka powiada, że owymi wierszami przystojny Jan próbował uwieść „nie pozbawioną wdzięku i urody” przedszkolankę. Nie wiadomo czy plan poety się powiódł, w każdym razie wierszyki wzbudziły zachwyt w wydawnictwie Mortkowiczów, którzy wydali je w postaci książeczki dla dzieci.

                      Nawet sławny poeta Bolesław Leśmian nareszcie docenił wiersze kuzyna, którego dotychczasowa liryczna twórczość nie była szczególnie spektakularna. Zdecydowanie większe sukcesy odnosił Brzechwa jako Szer –Szeń – twórca kabaretowy.

                      Środowisko rewii i kabaretu znał Brzechwa doskonale z racji wykonywanego zawodu prawnika. W latach trzydziestych ubiegłego wieku był Brzechwa niekwestionowanym autorytetem w zakresie prawa autorskiego. Od chwili odzyskania przez Polskę Niepodległości Brzechwa a właściwie Jan Lesman współtworzy Związek Autorów i Kompozytorów Scenicznych (ZAiKS).Powoli i z mozołem uświadamiał prawnie społeczeństwo.

                      W biografii Mariusza Urbanka jak w kalejdoskopie mieszają się trzy portrety artysty. Prawnik, kabareciarz i poeta. W dziedzinie prawa i kabaretu Brzechwa odniósł bezapelacyjny sukces. W roli poety bywało różnie. Po wydaniu pierwszego tomu poezji krytycy zarzucali mu zbytni „leśmianizm”, w wierszach dla dzieci zaś upatrywano się pornografii, zbytniego abstrakcjonizmu, groteski i w ogóle to były… niepedagogiczne. W czasach PRL-u z dziecięcą poezją Brzechwy wcale nie było lepiej. Do starych zarzutów doszły nowe o aspołecznych postawach bohaterów bajek. Próbowano  go zdyskredytować, w związku z tym Brzechwa flirtuje z ówczesną władzą za pomocą poezji. I znów poeta nie miał szczęścia u władz współczesnych. Wytykano mu czasy stalinowskie. A nawet zarzucano rasizm.

                      Po dżentelmeńsku prowadzi czytelnika Mariusz Urbanek przez całą biografię Brzechwy. Autor nie skupia się na skandalach, nie narusza intymności. Szanuje zarówno Brzechwę, jak i kobiety, które poeta darzył uwielbieniem. W książce Urbanka, poeta jawi się jako król życia, niezwykle elegancki pan z poczuciem humoru, ciepły i życzliwy człowiek o bezinteresownym sercu. Pełen dystansu do swojej osoby jak i sławy. Mylono go z Tuwimem, przekręcano nazwisko. Tylko dzieci się nie myliły i zawsze go oblegały podczas autorskich spotkań. Podobno się ich bał, choć nikt tego nie potwierdza. Sam też o tym nie wspominał.

                      W życiu był skromny i takim pozostał do końca. Nawet odszedł taktownie, jak w swoim wierszu o taktowym umieraniu.

                      W życiu Brzechwy dla jego poezji inspiracją była miłość. Nawet poezja dla dzieci narodziła się z iskry miłości.

                      „Pieśnią miłosną jak pocałunkiem

                      Życie zawierszę :

                      Miłość mi była strawą i trunkiem –

                      Miłość i wiersze.”

 

Robert Mielcarek

 

Oprawa twarda z obwolutą

Numer wydania I

Data wydania 2013-05

Ilość stron 342

Opracowanie graficzne Andrzej Barecki

Wymiary 150 x 235 mm

 

Książka zrecenzowana dzięki uprzejmości wydawnictwa ISKRY

 

Polecane