Ludzie w mrocznych czasach

Ludzie w mrocznych czasach Hannah Arendt

"Wy, którzy wynurzycie się z odmętu

Kiedy my już w nim przepadniemy

Wspomnijcie

Mówiąc o naszych słabościach

Mroczne czasy,

Co was ominęły.

[...]

Wspomnijcie nas

Pobłażliwie.”

 

Apeluje w jednym ze swoich wierszy Bertolt Brecht. Kontekst jest tu niezwykle ważny, a są nim “mroczne czasy”. Odwołuje się do nich także Hannah Arendt w tytule zbioru esejów dotyczących ludzi osobiście dla niej ważnych. Owa ważność tłumaczy subiektywny dobór nazwisk, a okolicznościowy charakter tekstów stanowi jedynie pretekst, żeby napisać to, co i tak zamierza.

 

Te jakże różne postaci łączy jedno - pierwsza połowa XX wieku - czas, w którym przyszło im żyć i tworzyć. Arendt uważniej przygląda się ludziom, którzy rozświetlają mrok, niż istocie samego mroku - tej czytelnik z łatwością się domyśla.

 

Karl Jaspers był promotorem pracy doktorskiej Arendt. Tak mówiła o nim w jednym z wywiadów: “Odznacza się pewną bezkompromisowością, pewnością, bezwarunkowością mówienia (...) Posługuje się ponadto pojęciem wolności powiązanej z rozumem (...) Zobaczyłam ten rozum w praktyce (...) i pozwoliłam się temu rozumowi wychować.”

 

Randallowi Jarrellowi zawdzięczała “całą swoją wiedzę o poezji języka angielskiego, a może nawet o geniuszu tego języka”. Podziwiała jego dowcip, wrażliwość, inteligencję.

 

Świetnie bawiła się, czytając powieści Nathalie Sarraute - sarkastyczne i pełne fabuły. Zgrabnie podsumowała koncentrację uwagi autorki na psychice bohaterów: “Rozbiła “gładką i twardą” powierzchnię tych tradycyjnych postaci, aby ujawnić nieskończone wibracje nastrojów i uczuć, które mimo że w makrokosmosie świata zewnętrznego pozostają niemal niezauważalne, w mikrokosmosie “ja” przypominają wstrząsy w trwającym bez końca trzęsieniu ziemi.”

 

Kto nie słyszał o Karen Blixen?! Pod pseudonimem Isak Dinesen pewnie wielu. Wraz z mężem, a po rozwodzie sama prowadziła plantację kawy w Kenii. Serię nieszczęść przypieczętowało załamanie rynku. Gdy wszystko straciła i z poczuciem przegranej wróciła do rodzinnej Danii - została pisarką i kobietą sukcesu. Dość powiedzieć, że spod jej pióra wyszły “Pożegnanie z Afryką”, czy “Uczta Babette”. Taką kobietę musiała podziwiać Hannah Arendt. Za hart ducha i pewną cechę twórczości, trafnie zdefiniowaną przez Eudorę Welty: “Z opowieści wydobywała esencję; z esencji wyciągała eliksir; a z eliksiru na nowo przyrządzała opowieść.”

 

Bodaj najbardziej kontrowersyjną w omawianym kontekście osobą jest Martin Heidegger. Ich przelotny romans, czy jego filozofia - kto wie, co bardziej - sprawiły, że Arendt wybaczyła kochankowi nawet sympatyzowanie z nazizmem, a po wojnie przyczyniła się do rehabilitacji jego nazwiska. “W wypadku nielicznych nie ma większego znaczenia, dokąd ich zapędziły burze epoki.”

 

Tym, co rozświetla mrok bywa charakter człowieka, jego umysł, lub sprawne pióro. Nikt nie oczekuje od innych bohaterstwa, ale i nie spodziewa się podłości. “Warto być przyzwoitym” - powiada Władysław Bartoszewski, a to pociecha i dobrodziejstwo na każdy czas.

 

Aleksandra Buchaniec-Bartczak

Dzięki uprzejmości Wydawnictwa słowo/obraz terytoria.

 


Polecane