"Żydowscy zbrodniarze". Błąd premiera Morawieckiego. Błąd strony izraelskiej.

"Żydowscy zbrodniarze". Błąd premiera Morawieckiego. Błąd strony izraelskiej. Paweł Jędrzejewski

 

Premier Mateusz Morawiecki powiedział: "Oczywiście nie będzie to karane, jeżeli ktoś powie, że byli polscy zbrodniarze, tak jak byli żydowscy zbrodniarze, tak jak byli rosyjscy zbrodniarze, ukraińscy zbrodniarze (...)".

Gdzie Mateusz Morawiecki popełnia błąd?

Zbrodniarze polscy, rosyjscy czy ukraińscy nie byli ludźmi skazanymi na śmierć ze względu na swoją narodowość. Gdy popełniali zbrodnie - w jakiejś AKTYWNEJ formie uczestnicząc w Zagładzie - nie robili tego po to, aby ratować życie swoje lub swoich bliskich. Czynili to z niskich pobudek. Dokonywali wyboru kierowani nimi.

 Szantażysta-szmalcownik, zdrajca, donosiciel, rabuś lub morderca "polujący" na Żydów w lasach (Polak, Rosjanin, Ukrainiec) - nie robił tego, aby przetrwać, ale aby odnieść jakąś korzyść.

Natomiast Żydzi - niezależnie jak postępowali - zawsze byli przede wszystkim OFIARAMI, ludźmi skazanymi przez Niemców na śmierć. Byli ofiarami NAWET wtedy, gdy skrajnie NIEETYCZNIE, bo kosztem innych, walczyli o życie.  To jest sedno!

Premier Benjamin Netanjahu napisał: "Słowa polskiego premiera w Monachium były oburzające. To jest problem niezrozumienia historii i braku wrażliwości na tragedię naszego narodu. Zamierzam z nim wkrótce porozmawiać".

Reakcja innych polityków izraelskich była jeszcze ostrzejsza. "Nadszedł czas, by rząd Izraela wreszcie wyjaśnił Polsce, że ich deklaracje są na granicy negowania Holokaustu" - to słowa członka izraelskiego parlamentu Nachmana Shai z Unii Syjonistycznej.

Gdzie strona izraelska popełnia błąd?

Gdy mowi się do ludzi, którzy mają wiedzę (i samemu ją się ma) o Judenratach w gettach, o ich strukturach administracyjnych wykonujących niemieckie rozkazy prowadzące bezpośrednio do mordowania Żydów, o policji żydowskiej spełniającej polecenia Niemców, o Żydach-funkcjonariuszach obozowych (kapo, blokowi itd.), o żydowskich donosicielach - to nie należy reagować HISTERYCZNIE i pisać o "oburzeniu".

Błędem strony izraelskiej jest właśnie histeryczny ton tej reakcji, bo tu potrzebny jest spokój. 

Taka reakcja pogłębia kryzys, nie przybliża do zrozumienia, zaostrza konflikt.

Chyba wszyscy politycy i duża część mediów przestała tu myśleć. Sytuacja wymknęła się spod kontroli. Nikt już nie liczy się ze słowami. Czy tu chodzi o doprowadzenie stosunków z Polską do wrogości?

Tak jak pisałem przed dwoma tygodniami: sytuacja staje się tak absurdalna - coraz silniej można mieć wrażenie, że podsycanie konfliktu jest zamierzonym CELEM, a nie przypadkowym efektem tego, co się dzieje od 27 stycznia.


17 lutego 2018

Polecane