Świat "Cene urene"

Religijne Żydówki przez stulecia studiowały "Cene urene", z dzieła Icchaka Janowera czerpały mądrość, wiarę i pocieszenie

"W każdym prawie żydowskim domu w Europie Wschodniej, nawet w najbiedniejszym i najskromniejszym, stała szafa pełna książek [...]. Książki nie były schronieniem dla zawiedzionych ani środkiem dla sporadycznego umoralniania. Były paleniskiem życiowej siły, odpornymi na działanie czasu naczyniami dla gromadzenia wiecznie wartościowych monet ducha" - pisał A.J. Heschel w książce "Pańska jest ziemia". Wśród foliałów nie mogło zabraknąć egzemplarza "Cene urene" przez trzysta ostatnich lat najpopularniejszej lektury tradycyjnego żydowskiego miasteczka.

Książka zaczyna się od słów Berejszis boro - "na początku stworzył Bóg niebo i ziemię". To był Pierwszy Dzień Stworzenia. Dalej tekst wyjaśnia, że Tora rozpoczyna się od litery "bejs", bowiem taka litera jest pierwszą literą w słowie broche (błogosławieństwo), natomiast "alew" to arer - przekleństwo. Litera "alew" poleciała do Boga z pretensjami: "Dlaczego nie zaczniesz Tory ode mnie ,ja jestem pierwsza w alfabecie"? Bóg niech będzie błogosławiony!) odpowiedział: "Kiedy na Górze Synaj dam ludowi Izraela Dziesięcioro Przykazań, rozpocznę od ciebie: Anojchi ha-Szem elojchecho - Jam jest Bóg twój".

Każdy wers Tory "Cene urene" cytuje w oryginale, następnie zamieszcza tłumaczenie na jidysz i komentarze. To tworzy obraz podobny do mozaikowej stronicy Talmudu. Znakomitą większość objaśnień towarzyszących podstawowemu tekstowi "Cene urene" czerpie z klasycznych średniowiecznych komentarzy Rasziego i dzieł Rambama oraz różnych midraszy. Roi się w nich od anachronizmów, w zasadzie nieumyślnych, a zgodnych z ahistoryczną maksymą, że w Torze nie ma "wcześniej" ani "później" (świadomie wykorzystał tę tendencję do ahistoryczności wybitny liryk żydowski Icyk Manger, czerpiący zresztą - co nieczęste w literaturze jidysz - całe wykształcenie religijne z opowieści ludowych przekazywanych na matkę).

Łącząc różne elementy, komentarze pokazywały niewykształconemu czytelnikowi unikalność wydarzeń przedstawionych w Torze i jednocześnie umiejscawiały je w przyczynowo-skutkowym łańcuchu mitycznych dziejów. Jedno zdanie, a nierzadko nawet jedno słowo, odzwierciedlało całą historię. Tak więc cztery litery hebrajskiego wyrazu "pajsim" (szata z drogiej materii, którą Jakub podarował Józefowi) zawierały w sobie całą historię Józefa. Litera "pej" znaczyła Putyfar, "samech" - sochrim (kupcy), "jud" - Ismaelici, mem - Medianici. W tych literach streszczało się całe opowiadanie o braciach, którzy sprzedali Józefa, o Ismaelitach - mediańskich kupcach i egipskim Putyfarze, który kupił Józefa na targu.

Dla midraszu charakterystyczne jest dwojakie podejście do tekstu Tory. Raz midrasz wywodzi i objaśnia przepisy religijne, obowiązujące wszystkich i niezależnie od konkretnych warunków historycznych. Sytuacja opisana w Torze staje się źródłem tego bądź innego nakazu. To jest midrasz halachiczny. Innym razem midrasz tłumaczy sens jakiegoś wydarzenia z "historycznego" punktu widzenia. Wiąże to wydarzenie z losem indywidualnym lub losem narodu - i to jest midrasz agadyczny. Cene urene zawiera na równi oba te elementy. Wyjaśnienia halachiczne dotyczyły przede wszystkim przepisów przeznaczonych dla kobiet. Dzięki pouczeniom zawartym na kartach Cene urene możemy sobie wyobrazić, jakim wartościom hołdowała żydowska społeczność naszej części Europy od XVII do XIX wieku.

Religijna kobieta powinna zawsze pamiętać, że to za jej przyczyną człowiek został strącony w otchłań czasu. Przez całe życie musi zatem starać się odkupić ten grzech. "Cene urene" przytacza następującą historię: Raban Gamaliel wydawał za mąż swoją córkę. Pobłogosławił ją i powiedział: "Niech Bóg da, żebyś nigdy nie musiała wracać do mojego domu". "Drogi ojcze - spytała córka - dlaczego mnie przeklinasz?" Raban Gamaliel odrzekł: "Nie przeklinam cię, lecz życzę ci dobrego męża." Później córka urodziła syna i poprosiła o błogosławieństwo dla niego. Pobłogosławił Gamalilel wnuka i powiedział: "Córko, oby słowo wej ( z jidysz biada, biada mi), nigdy nie schodziło z twoich ust" . "Drogi ojcze - spytała córka - dlaczego mnie przeklinasz?" - spytała córka. "Wcale cię nie przeklinam, tylko życzę żebyś zawsze uważała na swoje dziecko. Oj, wej iz mir, jeszcze nie dałam synowi jeść. Oj wej, jeszcze nie posłałam go do rabina - tak będziesz mówiła i twoje dziecko wyrośnie na dobrego człowieka".

Inny przykład z księgi, która jest niezrównanym źródłem wiedzy o obyczajowości wschodnioeuropejskich Żydów, wywodzi zwyczaj zawierania małżeństw w obrębie rodziny od historii z Abrahamem. Abraham zażądał od Elizera przysięgi, że nie będzie szukał żony dla Izaaka wśród obcych narodów. Cene urene poucza, że jeśli małżonkowie są ze sobą spokrewnieni, to pokój jest między nimi, bo jedno nie może powiedzieć o drugim: ty nie jesteś tak niemiły, jak ja...

Obraz budowany z fragmentów - jak dzieła mistrza Chagalla - to typowy schemat kompozycyjny "Cene urene". Nic więc dziwnego, że biblijnej historii o stworzeniu ryb towarzyszy fantastyczna opowieść zaczerpnięta z Talmudu. Tu przechodzimy do midraszu agadycznego. Słońce już świeciło i gwiazdy, a woda była oddzielona od ziemi. Ziemia była okryta roślinnością, a w wodzie pląsały wieloryby. Upłynął piąty Dzień Stworzenia. Raba bar Bar Chone (babiloński mędrzec z III wieku n.e.) rzekł: "Morze wyrzuciło na brzeg rybę tak wielką, że jej cielsko zniszczyło sześćdziesiąt miast. Sześćdziesiąt miast pożywiło się jej mięsem, a z jednego oka ryby zrobiono trzysta beczek tłuszczu. Gdy przybyłem rok później na to miejsce, z ości ryby robiono belki do odbudowania miast. Napotkałem kiedyś na środku morza rybę tak ogromną, że jej grzbiet wystawał ponad wodę, piasek był na nim i rosła trawa. Żeglarze wyszli z łodzi i rozpalili na rybie ogień pod kociołek, bo myśleli, że to jest wyspa. Kiedy ryba poczuła żar, przekręciła się na bok i gdyby łódź nie stała blisko, wszyscy byśmy się niechybnie potopili".

Księga rabina Icchaka Janowera ukazała się z początkiem XVII wieku i przeznaczona była dla kobiet. Pierwsze zachowane wydanie miało miejsce w Hannau w 1622 roku. "Cene urene bones Cyjen - wyjdźcie i patrzcie, córki Syjonu" (Pieśń nad pieśniami 3.11), podziwiajcie dzieło Boskiego Stworzenia.

I tak przez stulecia religijne Żydówki pochylały się nad tą księgą czerpiąc z niej mądrość. Co roku zaczynały czytać ją od nowa, jak co roku powtarza się cykl czytania Tory. Kiedy dochodziły do historii Józefa, cierpiały razem z nim: Oj, sprzedali cię źli bracia, nieboraczku. Ale dlaczego ty jesteś taki głupi ? Nie wiesz, co zrobili z tobą rok temu ?!

Anna Ciałowicz

(Artykuł ukazał się w Jidełe 4/98)